poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Nie zostawiajcie dzieci samych w aucie...!!!!

Dzisiaj byłam świadkiem wydarzenia, którego nie chciałabym już ponownie przeżywać.

W południe pojechałam na pocztę wysłać paczkę i w drodze z samochodu już do urzędu usłyszałam krzyk dziecka. Rozejrzałam się po placu, na którym byłam, ale nie widziałam żadnego dziecka. Poszłam dalej..kilka kroków i cały czas słyszę jak dziecko płacze...zatrzymałam się i zaczęłam wnikliwie obserwować krajobraz dookoła i wtedy ujrzałam samochód. Zaparkowany tuż przed urzędem, a w nim...jak się okazało nie jedno a dwoje dzieci,pozostawionych bez opieki.

Na moje oko dziewczynka mogła mieć ok 4-5 lat, siedziała z tyłu auta, a na przednim siedzeniu w foteliku siedział rozpłakany jej młodszy brat, zapewne miał niespełna rok.
Dziewczynka siedziała rozpłakana i wystraszona, a brat "wariował" w foteliku, bo chciał się z niego uwolnić.

Po chwili namysłu zaczęłam szukać kogoś dorosłego kto pasowałby właśnie do tych dzieci, ale na placu nie było nikogo. Poszłam w stronę poczty, ale słyszałam cały czas płacz, otworzyłam drzwi i zaraz je zamknęłam i poszłam do tego auta. Przez uchyloną szybę (bo samochód był zamknięty) zapytałam dziewczynkę czy wie dokąd poszła Mama? Niestety była wystraszona i nie chciała nic powiedzieć, spojrzałam na małego chłopca, który tak się szarpał,że zdążył już wyciągnąć jakimś cudem rączki przez pasy i kiwał się na foteliku. Byłam pewna, że zaraz z niego wypadnie i zrobi sobie krzywdę. Był naprawdę mały, bo nie potrafił jeszcze dobrze siedzieć.

Zapytałam ponownie dziewczynkę czy wie gdzie jest jej mama, czy może poszła na pocztę? Powiedziałam jej,że pójdę poszukać mamę i poproszę ją żeby wróciła do nich i wtedy dziewczynka na pytanie o mamę kiwnęła twierdząco, że mama jest na poczcie. Poszłam więc na pocztę i zapytałam, która z Pań ma dzieci w samochodzie, na co usłyszałam od kobiety, która była obsługiwana, że to są jej dzieci i wie, że płaczą.

Powiedziałam jej, że córka jest zapłakana i wystraszona, a syn za chwilę wypadnie w fotelika, bo mocno się kiwa i płacze. Na co usłyszałam : "tak, tak, on jest silny, ale przypięty".

No kurde jak może być przypięty skoro widziałam jak się buja i za chwilę mógł wypaść na moich oczach???? Jak można być tak bezmyślnym?

Pani odebrała co miała i pobiegła do dzieci. Spojrzałam w stronę auta i widziałam jak Pani była zdziwiona, że musi dziecko zbierać z samochodu...nie wiem gdzie dokładnie było, ale widziałam,że nie siedziało w foteliku tak jak powinno, bo Pani najpierw nachylając się podnosiła chłopca, a potem wsadziła go do fotelika.

Musze przyznać, że nerwy i roztrzęsienie przeszło mi niedawno, nie mogłam skupić się na jeździe samochodem. Jak można zostawić małe dzieci w samochodzie?? Rozumiem, że wyskakujemy na chwilkę, ale na Boga to dziecko nie miało roku! A siostra z tyłu nie wiele rozumiała i płakała, bo przecież Jej mama zniknęła z pola widzenia! Zostawiła tylko uchyloną szybę...a gdyby cokolwiek się w tym aucie wydarzyło?

Tyle się mówi o tym aby nie zostawiać dzieci w samochodzie....samych..nawet na kilka minut...

Zastanówmy się i jak jedziemy na zakupy czy załatwiamy inne sprawy: albo zabieramy dzieci ze sobą, albo zostawiamy je z kimś dorosłym w domu!!!
Wiem, że wymontowywanie fotelika z samochodu i noszenie ciężaru jest upierdliwe, ale ludzie to są nasze dzieci, nie przedmioty!!!

Wielokrotnie przeklinałam, że muszę dźwigać fotelik z moją córką i paczkami na pocztę jednocześnie, ale w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby ją samą zostawić w aucie!!! Brrrr..

Proszę nie zostawiajcie dzieci samych w aucie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz