Tak...wypowiadam "wojnę" mojemu kochanemu Niejadkowi.
A bardziej chyba walkę samej sobie ;-)
Mój Niejadek ma całe 9 lat, wymyślenie obiadu pożywnego, zaspakajającego potrzeby na witaminy i minerały i do tego smakowitego (dla niego ;-) ) graniczy z cudem. Naprawdę.
Warzywa i część owoców to trucizna. Ziemniaki są już (bo kiedyś było inaczej) niejadalne, a mięso...no cóż kurczak, kurczak i jeszcze raz....tylko kurczak!!!!
Oczywiście i makaron i kasza ale tylko jęczmienna - dobre i to - ale ile można jeść w kółko suchej kaszy? ;-) plus pomidorowa i rosół?
Kanapki tylko ze szynką i ketchupem ewentualnie ostatnio można położyć ser, żółty ser.
I co robić? Ja się pytam!
Dziecko rośnie, rozwija się, lubi bardzo sport, więc zorganizowało sobie treningi piłki nożnej 2 x w tyg, zajęcia z lekkoatletyki 3x w tyg i pływalnię 2 x w tyg..i chwała mu za to! Tyle ruchu...żyć nie umierać ;-) Ja popieram!!! I żeby nie było nie ma musu chodzenia na te zajęcia, to są czyste chęci mojego syna!! Ja też taka byłam ;-)
Jedyny problem....to brak siły! Tak, nie raz już usłyszałam od trenera na pływalni,że synek nie ma siły...o zgrozo....nie ma siły??? SIC! I po każdej takiej rozmowie z trenerem...jest pogadanka wychowawcza, która wpada jednym uchem wypada drugim, ani groźbą ani prośbą.
A matka zatroskana :-(
Próbuje wytłumaczyć kochanemu 9 latkowi,że musi nie tylko jeść...ale przede wszystkim zdrowo jeść. Bez witamin z warzyw i owoców nie będzie miał więcej siły, sprawności i dokładności, a skoro aspiracje do bycia sportowcem są ogromne...to i odżywianie musi być odpowiednie.
Nie będę tu wprowadzać diety dla sportowców :-D chodzi tylko o zdrowe jedzenie: warzywa, owoce, mięsko...o rybach jeszcze nie marzę :-)
Postanowiłam podjąć walkę z moim Niejadkiem...kupię nowy pojemnik na śniadanie, ale nie taki prosty z zamknięciem tylko bardziej skomplikowany z przegródkami :-))))))
Spróbujemy powalczyć i być może w różnorodności potraw uda się przemycić kilka zdrowych rzeczy. Spróbujemy wprowadzić wrapy, naleśniki, tosty wypełnione pysznymi warzywami, sosami :-)) i mięskiem. Może się uda???? Jestem pełna nadziei.
Oprócz tego oczywiście warzywa i owoce surowe.
Macie jakieś pomysły na takich Niejadków?
HELP HELP HELP
Jagódkowa Kraina
to takie moje wyjątkowe miejsce dla Was
wtorek, 27 października 2015
czwartek, 22 października 2015
Lalowo mi
O Lalkach już było wiem....ale....uwielbiam Lalki szmaciane :-)))
Szukam ich wszędzie...w internecie jest ich sporo. Najczęściej szyte są przez Mamy :-) i własnie takich produktów szukam najbardziej. Ręcznie robione/szyte, z duszą, kolorowe, miłe w dotyku i fajnie gdyby były spore...te które znalazłam do tej pory takie właśnie są :-)
Nie powiem,że mimo ogromnego wyboru, niektóre po prostu się nie nadają...no lalka musi być przyjazna dla dziecka, musi mieć ładniusią buźkę. No musi i koniec.
A jak do tego jest kolorowa lub ma fajne zestawienie barw, jakiś mały gadżet lub piękne oczka...no kupować a jakże :-)))
Ostatnio natrafiłam na dwie Mamy, które szyją cuda, po krótkiej rozmowie już wiedziałam,że będę z nimi współpracować i że te akurat lalki znajdą się u mnie w sklepie.
Pierwsza mama szyje Lalki, które są kolorowe i przyjazne, duże i fajnie wyglądają.
Są ładniejsze niż na zdjęciach i od razu chce się je przytulać. Ileż to ja razy tłumaczyłam mojej córci, że nie może tych Lalek zatrzymać...wszystkich :-) Pewnie jedną może sobie wybrać, ale reszta jest dla innych dziewczynek.
Te lale mają śliczne spódniczko-sukienki, które można zdejmować,bo są na gumce. Czyż nie są słodkie?
Mają fajne warkocze, takie lubi moja córcia, dlatego często każe się tak czesać. Ja swoje warkocze ścięłam w drugiej klasie podstawówki, ale dziś....mogę znowu sobie zapleść :-P
Wracając do lalek, zobaczcie na buźki...są słodziutkie te oczka wyszyte oczywiście ręcznie :-) i jeszcze jedno laleczki mają całe około 37 cm, czyli wcale nie są takie małe, do przytulania i noszenia idealne!
A drugie szmacianki to odkrycie ostatniego miesiąca!!! No i te położyły mnie na łopatki, bo są równie spore - 35 cm i do tego pięknie uszyte z detalami.
Mają szaliczki i czapeczki i moje ulubione....zdecydowanie ulubione getry!!!!
Każda ma w sobie "to coś"!! Jedna warkocze, inna kolorowe ubranko, pomponiki przy szaliczku czy przesłodki plecaczek, no cudaaaa!!!!
Tak te są moim number one!!!! Naprawdę wszystkie...ta z plecaczkiem to mój skarb ;-) wiec nosi imię mojej...córci :-D
Wszystkie laleczki, te opisane i nieopisane ;-) , są dostępne tutaj.
Szukam ich wszędzie...w internecie jest ich sporo. Najczęściej szyte są przez Mamy :-) i własnie takich produktów szukam najbardziej. Ręcznie robione/szyte, z duszą, kolorowe, miłe w dotyku i fajnie gdyby były spore...te które znalazłam do tej pory takie właśnie są :-)
Nie powiem,że mimo ogromnego wyboru, niektóre po prostu się nie nadają...no lalka musi być przyjazna dla dziecka, musi mieć ładniusią buźkę. No musi i koniec.
A jak do tego jest kolorowa lub ma fajne zestawienie barw, jakiś mały gadżet lub piękne oczka...no kupować a jakże :-)))
Ostatnio natrafiłam na dwie Mamy, które szyją cuda, po krótkiej rozmowie już wiedziałam,że będę z nimi współpracować i że te akurat lalki znajdą się u mnie w sklepie.
Pierwsza mama szyje Lalki, które są kolorowe i przyjazne, duże i fajnie wyglądają.
Są ładniejsze niż na zdjęciach i od razu chce się je przytulać. Ileż to ja razy tłumaczyłam mojej córci, że nie może tych Lalek zatrzymać...wszystkich :-) Pewnie jedną może sobie wybrać, ale reszta jest dla innych dziewczynek.
Te lale mają śliczne spódniczko-sukienki, które można zdejmować,bo są na gumce. Czyż nie są słodkie?
Mają fajne warkocze, takie lubi moja córcia, dlatego często każe się tak czesać. Ja swoje warkocze ścięłam w drugiej klasie podstawówki, ale dziś....mogę znowu sobie zapleść :-P
Wracając do lalek, zobaczcie na buźki...są słodziutkie te oczka wyszyte oczywiście ręcznie :-) i jeszcze jedno laleczki mają całe około 37 cm, czyli wcale nie są takie małe, do przytulania i noszenia idealne!
A drugie szmacianki to odkrycie ostatniego miesiąca!!! No i te położyły mnie na łopatki, bo są równie spore - 35 cm i do tego pięknie uszyte z detalami.
Mają szaliczki i czapeczki i moje ulubione....zdecydowanie ulubione getry!!!!
Każda ma w sobie "to coś"!! Jedna warkocze, inna kolorowe ubranko, pomponiki przy szaliczku czy przesłodki plecaczek, no cudaaaa!!!!
Tak te są moim number one!!!! Naprawdę wszystkie...ta z plecaczkiem to mój skarb ;-) wiec nosi imię mojej...córci :-D
Wszystkie laleczki, te opisane i nieopisane ;-) , są dostępne tutaj.
środa, 19 sierpnia 2015
Oryginalna Laurka na urodziny
Wczoraj moja córka skończyła ...... całe 5 lat..... tak tak....to już pięciolatka....Jak ten czas leci!
Od samego rana budziła wszystkich w domu i kazała sobie śpiewać "Sto lat"....
"Mamoooo noooo..obudź się...co nie zaśpiewasz mi sto lat???"
Uśmiałam się i od razu byłam obudzona :-))) cóż zrobić....
Poszła również do brata...też jej śpiewał.....ale wpadł na genialny pomysł. Mój 9 latek nie bardzo lubi rysować kredkami takich zwykłych rysunków (jak sam mówi) czy kolorować w książkach w szkole, ale gdy jest jakiś "inny" projekt do wykonania to od razu jest pierwszy w kolejce...
Pomysł był banalnie prosty :-) ale zaskoczenie wielkie.
Wojtek zabrał wszystkie potrzebne mu rzeczy i zawiozłam go z siostrą do Babci. Dzielnie pracował przez pół dnia nad swoim projektem...kiedy zobaczyłam efekt....zaniemówiłam.....
Postanowił,że zamiast laurki takiej zwyczajnej narysowanej na papierze zrobi siostrze ..... laurkę w postaci BLUZKI. Tak tak....
Babcia zadbała o małą, białą bluzkę (bo brat miał tylko taką na 140cm :-))) ), Wojtek zabrał z domu kredki i rozpoczął akcję "Laurka dla siostry".
Efekt???
Zobaczcie sami:
Od samego rana budziła wszystkich w domu i kazała sobie śpiewać "Sto lat"....
"Mamoooo noooo..obudź się...co nie zaśpiewasz mi sto lat???"
Uśmiałam się i od razu byłam obudzona :-))) cóż zrobić....
Poszła również do brata...też jej śpiewał.....ale wpadł na genialny pomysł. Mój 9 latek nie bardzo lubi rysować kredkami takich zwykłych rysunków (jak sam mówi) czy kolorować w książkach w szkole, ale gdy jest jakiś "inny" projekt do wykonania to od razu jest pierwszy w kolejce...
Pomysł był banalnie prosty :-) ale zaskoczenie wielkie.
Wojtek zabrał wszystkie potrzebne mu rzeczy i zawiozłam go z siostrą do Babci. Dzielnie pracował przez pół dnia nad swoim projektem...kiedy zobaczyłam efekt....zaniemówiłam.....
Postanowił,że zamiast laurki takiej zwyczajnej narysowanej na papierze zrobi siostrze ..... laurkę w postaci BLUZKI. Tak tak....
Babcia zadbała o małą, białą bluzkę (bo brat miał tylko taką na 140cm :-))) ), Wojtek zabrał z domu kredki i rozpoczął akcję "Laurka dla siostry".
Efekt???
Zobaczcie sami:
Przód bluzki narysowany przez Wojtka
Tył bluzki narysowany przez Jubilatkę ;-)
Czyż to nie jest wzruszająco piękne??? Bardzo mi się to spodobało. Fajny, prosty i oryginalny sposób! Wystarczy zwykła bluzka i kredki do tkanin i już.....prezent gotowy! Nikt takiej bluzki nie ma :-)))
Olka pozazdrościła zabawy więc po uzgodnieniu z Wojtkiem sama namalowała sobie rysunek z tyłu bluzki.
W efekcie rodzeństwo spędziło miło czas, bez kłótni ;-) krzyków :-))
Jestem z nich dumna! Brawo dla 9 latka za kreatywność :-)))))))))))
Jedna uwaga: aby rysunek był trwały należy po wykonaniu pracy materiał przeprasować przez papier.
Do wykonania takiej pracy można oprócz koszulki wykorzystać również np torbę, siatkę czy inną rzecz z materiału.
Kredki do kupienia tutaj.
wtorek, 11 sierpnia 2015
Wakacje,wakacje....a tu wyprawka się szykuje...
Wakacje...nadal trwają.....a tu zbliża się czas na kompletowanie wyprawek szkolno-przedszkolnych.
Zawsze lubiłam kupować zeszyty, długopisy,ołówki,kredki i inne przybory...najbardziej oczywiście lubiłam oglądać piórniki.. o TAK!!!
Kiedyś moja mama przywiozła mi piórnik z Anglii....huuuuh....naście lat temu :-D nikt takiego nie miał....trzy pietra...lakierowany i różowy :-D z pełnym wyposażeniem....ach....co to było za cudo!!!!
Teraz już chyba dzieciaki nie mają aż takiej frajdy...wszystko dostępne bez problemu...powiedziałabym, że czaasem nawet mają problem, żeby zdecydować, który to ma być?
Im więcej dzieci mają do wyboru tym trudniejsza decyzja do podjęcia...widzę to na przykładzie moich dzieci...Mój syn szybko decyduje, ale tuż po wyborze widzę,że to nie do końca ta decyzja...i wraca i przebiera i "ciężko" myśli...moja córka za to nie potrafi dokonać szybkiego wyboru i najchętniej zabrałaby wszystko :-)
I tak sobie myślę, że wielka rola rodziców, aby dokonali tego pierwszego wyboru wg nich najlepszego, dali dzieciom 2-3 rzeczy i być może wtedy decyzja przyjdzie łatwiej??
Nie wiem..ja tak często robię....bo niestety mogłabym w sklepie np stać przy regale/półce/koszyku pół dnia.....a i tak nie umieliby zdecydować się :-)))))
Ja w tym roku postanowiłam wszystko rozłożyć trochę w czasie...zakupiłam już komplet książek do szkoły, worek na buty wczoraj dotarł...jeszcze tylko piórnik ;-) z ulubionym klubem piłkarskim i kilka przyborów do pisania/rysowania i dziecko starsze przygotowane do nowego roku szkolnego.
Z Młodszą już nie tak prosto ;-) u kobiet chyba faktycznie decyzje przychodzą trudniej :-)))
Oczywiście worek na buciki do przedszkola wybrany i zamówiony...ręczniczek z ulubioną bajką już schowany w szafie...jeszcze tylko/aż muszę kupić paputki do przedszkola....to najtrudniejszy wybór :-))) i to nie mój.
Czasem zastanawiam się czy nie powinnam sama kupić np butów, zabrać do domu, pokazać, przymierzyć i poczekać na decyzję...ale jak czytam: dziecko musi mieć wybór, dziecko powinno samo dokonywać wyborów....to się zastanawiam...czy ja dla swojej wygody nie robię jej "krzywdy"?
Jednego razu zrobiłam tak, że pokazałam jej w sklepie internetowym buty....nie potrafiła wybrać,bo te są różowe mamo....ale te mają brokat, a te mają motylki, a te kropeczki i kwiatki...mija godzina brak decyzji :-)))))) kolejna i nic.....w końcu zostawiłam sprawę.....skończyło się tak, że zabrałam ją do sklepu....i spędziłyśmy 3h chodząc po sklepach....nic się nie podobało :-D
Ach te kobiety....małe!!!!
Zobaczymy co będzie tym razem :-)))))
Zawsze lubiłam kupować zeszyty, długopisy,ołówki,kredki i inne przybory...najbardziej oczywiście lubiłam oglądać piórniki.. o TAK!!!
Kiedyś moja mama przywiozła mi piórnik z Anglii....huuuuh....naście lat temu :-D nikt takiego nie miał....trzy pietra...lakierowany i różowy :-D z pełnym wyposażeniem....ach....co to było za cudo!!!!
Teraz już chyba dzieciaki nie mają aż takiej frajdy...wszystko dostępne bez problemu...powiedziałabym, że czaasem nawet mają problem, żeby zdecydować, który to ma być?
Im więcej dzieci mają do wyboru tym trudniejsza decyzja do podjęcia...widzę to na przykładzie moich dzieci...Mój syn szybko decyduje, ale tuż po wyborze widzę,że to nie do końca ta decyzja...i wraca i przebiera i "ciężko" myśli...moja córka za to nie potrafi dokonać szybkiego wyboru i najchętniej zabrałaby wszystko :-)
I tak sobie myślę, że wielka rola rodziców, aby dokonali tego pierwszego wyboru wg nich najlepszego, dali dzieciom 2-3 rzeczy i być może wtedy decyzja przyjdzie łatwiej??
Nie wiem..ja tak często robię....bo niestety mogłabym w sklepie np stać przy regale/półce/koszyku pół dnia.....a i tak nie umieliby zdecydować się :-)))))
Ja w tym roku postanowiłam wszystko rozłożyć trochę w czasie...zakupiłam już komplet książek do szkoły, worek na buty wczoraj dotarł...jeszcze tylko piórnik ;-) z ulubionym klubem piłkarskim i kilka przyborów do pisania/rysowania i dziecko starsze przygotowane do nowego roku szkolnego.
Z Młodszą już nie tak prosto ;-) u kobiet chyba faktycznie decyzje przychodzą trudniej :-)))
Oczywiście worek na buciki do przedszkola wybrany i zamówiony...ręczniczek z ulubioną bajką już schowany w szafie...jeszcze tylko/aż muszę kupić paputki do przedszkola....to najtrudniejszy wybór :-))) i to nie mój.
Czasem zastanawiam się czy nie powinnam sama kupić np butów, zabrać do domu, pokazać, przymierzyć i poczekać na decyzję...ale jak czytam: dziecko musi mieć wybór, dziecko powinno samo dokonywać wyborów....to się zastanawiam...czy ja dla swojej wygody nie robię jej "krzywdy"?
Jednego razu zrobiłam tak, że pokazałam jej w sklepie internetowym buty....nie potrafiła wybrać,bo te są różowe mamo....ale te mają brokat, a te mają motylki, a te kropeczki i kwiatki...mija godzina brak decyzji :-)))))) kolejna i nic.....w końcu zostawiłam sprawę.....skończyło się tak, że zabrałam ją do sklepu....i spędziłyśmy 3h chodząc po sklepach....nic się nie podobało :-D
Ach te kobiety....małe!!!!
Zobaczymy co będzie tym razem :-)))))
wtorek, 30 czerwca 2015
Tabliczki, ramki - ozdoby pokoju dziecięcego
Są w pokoju naszego dziecka takie miejsca, na które patrząc kręci nam się łezka w oku....tak tak....i to nie jedna...
Macie taki kącik u Waszych pociech?
Przyznam się szczerze, że u mojej córki taki właśnie jest....kiedy dowiedziałam się, że będę miała córkę...od razu wiedziałam jakie będzie miała meble (oczywiście,żeby nie było jak podrośnie wybierzemy wspólnie to co będzie się Jej podobało)...nie było mowy o innym kolorze niż biały ;-)
No nic nie poradzę..a na ścianę do powieszenia zamówiłam śliczny obrazek z Jej imieniem.....Ola i to jest to właśnie miejsce.....wzruszające ;-)
Od tego czasu znalazłam tyle pięknych, wykonanych ręcznie prac,że chyba chcąc je posiadać, musiałabym zając po kolei wszystkie ściany :-D
Możemy wybierać różne warianty, z samym imieniem, ze zdjęciem, z datą urodzenia, no pomysłów jest bardzo dużo.
Ja bardzo lubię jak jest prosto, "czysto" i.......słodko :-))))))
Macie taki kącik u Waszych pociech?
Przyznam się szczerze, że u mojej córki taki właśnie jest....kiedy dowiedziałam się, że będę miała córkę...od razu wiedziałam jakie będzie miała meble (oczywiście,żeby nie było jak podrośnie wybierzemy wspólnie to co będzie się Jej podobało)...nie było mowy o innym kolorze niż biały ;-)
No nic nie poradzę..a na ścianę do powieszenia zamówiłam śliczny obrazek z Jej imieniem.....Ola i to jest to właśnie miejsce.....wzruszające ;-)
Od tego czasu znalazłam tyle pięknych, wykonanych ręcznie prac,że chyba chcąc je posiadać, musiałabym zając po kolei wszystkie ściany :-D
Możemy wybierać różne warianty, z samym imieniem, ze zdjęciem, z datą urodzenia, no pomysłów jest bardzo dużo.
Ja bardzo lubię jak jest prosto, "czysto" i.......słodko :-))))))
I nie powiem te ramki z imionami mają właśnie to coś. Są wykonane w bardzo prosty sposób, ale z fantazją, nieprzesadzone, ale słodkie.
Sama ramka ma wymiary: 40 cm szerokości i 17 cm wysokości. Grubość ramki: ok 2,5 cm, a literki w ramce są wypukłe. Tabliczka jest wykonana z niezwykle lekkiego materiału - styrodur i ręcznie malowane farbami bezwonnymi. I faktycznie jak się bierze ją do ręki to mimo,że wygląd na to nie wskazuje, jest bardzo lekka.
W zestawie jest taśma dwustronna do przyklejenia ramki (jeśli ktoś chce ją przymocować do ściany lub innego elementu) oraz wstążeczka dekoracyjna ,która może posłużyć jako wieszaczek.
I co myślicie? Mnie te tabliczki urzekły...a teraz kilka zdjęć zrobionych w tzw realu.
Jest to tabliczka dla pewnej ślicznej dziewczynki o imieniu Sophia.
Zobaczcie sami - osoba zamawiająca może sama wybrać kolory ramki, literki i ozdoby, zdjęcia powyżej to tylko przykłady, które można modyfikować.
Tabliczki do kupienia tutaj.
I kotek uciekł...............
Subskrybuj:
Posty (Atom)















