Tak stało się zaczynamy dni adaptacyjne w przedszkolu, trzy pierwsze teraz, reszta w sierpniu...Nie sądziłam, że ten dzień tak szybko nadejdzie, ale jednak.
Olka nie mogła się doczekać pójścia do "moich dzici", a ja tym nastawieniem jestem bardzo mile zaskoczona i cieszę się, że własnie tak do tego podchodzi.
Czekała cały dzień, widać było, że moje emocje jej się udzielały, ale nadeszła godzina zero, Olka poszła...i ku mojemu zaskoczeniu była cicha, spokojna i wycofana..i tu zaczęłam się bać, że jednak jej odwaga została w domu...weszła do sali i od razu zaczęła się bawić. Dostała naklejkę ze swoim imieniem i poszła w tango do zabawek.
Zwiedziła z Panią wychowawczynią przedszkole - najważniejsze miejsca, a na pożegnanie dostała Kolorowankę i Misia. W domu opowiedziała Tacie i bratu jak jej było z dziećmi i poszła spać.
Jutro ciąg dalszy, trudniejszy, bo mama będzie na korytarzu czekać, ale wierzę, że będzie jej tam dobrze :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz