Chwalę się, bo jest naprawdę czym :-D
Kiedy w listopadzie zeszłego roku podejmowałam wyzwanie byłam pełna obaw i nie wierzyłam, że to może się udać. Myślę tu o odpieluchowaniu Olki. A jednak ze względów zdrowotnych musiałam podjąć się tego zadania.
Olka przed ukończeniem pierwszego roku życia znalazła się w szpitalu z powodu ostrego zapalenia nerek. Od tego czasu zaczęły się nasze problemy z układem moczowym. Mając rok Olka była zbyt mała, żeby zdjąć pieluchę, tym bardziej, że w ogóle nie chciała siadać na nocnik. Nawet nie chciała na niego patrzeć.
Nie chciałam jej zmuszać, ani przekonywać, bo wiedząc jak było ze starszym synem, wolałam pozostawić bieg wydarzeń ....
Przez cały ten czas Olka miała cały czas złe wyniki badania moczu i to zarówno tego ogólnego jak i posiewu. Wiadomo u dziewczynek jest zupełnie inaczej niż u chłopców i o infekcje jest po prostu łatwiej.
W zeszłym roku nasza Pani nefrolog powiedziała kategorycznie: Olka jest już duża, ma skończone 2 lata to czas aby zacząć siusiać na nocnik. Pieluchę trzeba wyrzucić. Martwiłam się strasznie, bo widziałam, że Olcia nie ma absolutnie ochoty siadać na nocnik.
Nadszedł listopad zaczęłam mówić Olci, że trzeba pieluchę zdjąć i siusiać tak jak to robi Mama, Tata i Wojtuś. Olka pokiwała głową twierdzącą i na tym koniec.
Pod koniec listopada, kiedy przyszły znowu złe wyniki moczu, powiedziałam koniec pieluchy i z dnia na dzień zdjęłam pieluchę, założyłam śliczne majtki z ulubionym kotkiem Olci - hello kitty. I zaczęłyśmy naukę...
I stał się cud..2 pierwsze dni to były dziesiątki zasikanych majtek, rajstop, spodni i legginsów, ale kolejne dni były już suche. Olcia zaczęła pięknie wołać i siadać na nocnik. Pora zimowa nie była zbyt sprzyjająca - stąd tyle par różnych rzeczy do prania, ale cóż...jak mus to mus!
W lutym przyszedł czas na nakładkę na wc naprzemiennie z nocnikiem, a od dwóch dni moja córcia sama siada na ubikację!!!! Szok...tak z marszu jednego dnia nagle poszła do ubikacji, zdjęła majtki, sama usiadła i zrobiła siusiu!!! I tak codziennie. Wow..
Miała jeszcze problem ze zrobieniem kupki, ale dziś po raz pierwszy i to się stało!!!!!
Jestem naprawdę mile zaskoczona i gratuluję mojej córci z całego serca!!!!
Kochane Mamy, warto podjąć to wyzwanie, ale pamiętajcie aby Wasze dzieci były na to przygotowane!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz