wtorek, 22 stycznia 2013

Brak prądu...to już katastrofa...?

Dzisiaj moje dzieci przekonały się co to oznacza być bez prądu... Latem kiedy jest w miarę ciepło, a na dworze robi się ciemno wystarczy zapalić świeczkę, a wykąpać można się w jeziorze :-) a zimą?
Katastrofa? Prawie...można powiedzieć...

Dzisiaj obudziliśmy się w zimnym i ciemnym domu, a to z powodu poważnej awarii, jak się okazało, sieci średniego napięcia...Przed nami jakieś 3-4 godziny bez prądu i co to dla nas oznacza?? Dla moich dzieci nic...jakby nigdy nic obudziły się i zaczęły się wygłupiać w łóżku...do czasu...gdy nagle jedno z nich  musiało pójść do toalety...wtedy przekonało się jak zimno jest w domu i ciemno.

Prąd..niby taka sobie rzecz, a jak ważna gdy go zabraknie,prawda?

Nagle mamy zimno, ciemno i nie można podgrzać wody. My na szczęście mamy jeszcze gaz, więc z wodą nie było problemu. Udało nam się zagrzać wrzątek więc i umyć się dało, wypić herbatę ciepłą, ale w tych domach gdzie wszystko jest elektryczne...współczuję.

Mamy jeszcze kominek, który nas teraz dogrzewa, ale gdyby go nie było....oj musielibyśmy siedzieć pod kocami.

Ani wyjechać z garażu, bo brama elektryczna, ani posłuchać radia, ani pograć na komputerze..dzieci nie zdają sobie sprawy ile rzeczy działa właśnie dzięki temu niby takiemu sobie,nikomu niepotrzebnemu PRĄDOWI!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz