niedziela, 28 października 2012

Halloween fajne..raczej nie fajne...święto

Najpierw definicja,żebyśmy wiedzieli o czym piszemy i czytamy (wg Wikipedii)
Halloween, Hallowe'en zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Zmarłych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej.

Halloween najhuczniej jest obchodzony w USA, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii. Mimo, że dzień nie jest świętem urzędowym, cieszy się po święcie Bożego Narodzenia największą popularnością. Święto Halloween w Polsce pojawiło się w latach 90.
                                                         *                *                *                 *
Ja miałam okazję póki co spotkać się z jedną zabawą: cukierek albo psikus ( trick or treat). Dzieci chodzą z pojemnikami na cukierki po okolicy i odwiedzają mieszkańców. Gdy ktoś nie chce dać cukierka otrzymuje od dzieci w zamian psikusa.

Po raz pierwszy spotkałam się z tym zwyczajem jak przeprowadziłam się wtedy z synkiem do nowego domu. I od razu zwyczaj nie przypadł mi do gustu, bo niestety dwa lata z rzędu ten dzień nie skończył się niczym dobrym. Dlaczego? Bo młodzież, która bierze w nim udział nie zna umiaru....i nie rozumie słów: "nie obchodzę Halloween". Za pierwszym razem nasz dom został obrzucony jajkami...ślady do dziś nie zeszły, a za drugim razem musieliśmy z sąsiadami zbierać kilometry papieru toaletowego z ulicy.

Tak czy siak święto na mnie nie robi większego wrażenia i poza frajdą dla dzieciaków, w postaci wspólnego wycinania dyni, nie wiele wnosi.
Wojtek bardzo lubi z tatą wycinać straszną buzię dyni więc rok w rok mu kupujemy dużą, ładną i kształtną dynię.

Nie uczestniczymy w zabawach związanych z tym świętem, bo nie do końca rozumiem jego ideę, ale jeśli komuś sprawia to przyjemność...proszę bardzo...nie moja sprawa.

Dlaczego nie lubimy?? Hmmm...bo to nie nasze święto, poza tym doświadczyliśmy chamstwa podczas tego święta i dlatego stanowczo mówimy Nie! O ile jeszcze przychodzą do domu małe dzieci po cukierki - ok to jak przychodzi gimnazjalista (któremu wydaje się,że jest dorosły) i mówi mi: "Piwo albo psikus" to już mówię zdecydowane NIE!!!!!!!!!!!

Ale dynię i tak zrobiliśmy:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz