Otóż patrząc na to jak moje dziecko rusza się i biega stwierdziłam,że przyda mu się trochę ruchu pod okiem profesjonalistów.
Rozglądając się szerzej muszę przyznać,że nie tylko mojemu synowi przydałyby się takie półkolonie. Rozmawiałam z jednym z trenerów na temat umiejętności sportowych dzieci w wieku przedszkolnym i starszych i potwierdził,że dzieci w dzisiejszych czasach są bardzo kiepsko rozwinięte ruchowo. Powstaje pytanie dlaczego??
Wakacje są na półmetku, a ja rok w rok obserwuje stojące puste place zabaw. Ok są tam babcie,nianie i rodzice z małymi dziećmi, najczęściej są to dzieci do lat 3,a gdzie są przedszkolaki i dzieci wczesnoszkolne???
Przecież nie wszyscy wyjeżdżają na wakacje,a już na pewno nie na 2 miesiące, nie wszyscy oddają dzieci do przedszkoli, a mimo to place świecą pustkami. A gdzie dzieci zdobywają umiejętności, gdzie mogą rozwijać się ruchowo jak nie na placu zabaw czy boisku??
Sytuacja ta powtarza się nie tylko w czasie wakacji,ale również w ciągu normalnego roku szkolnego,kiedy dzieci są na zajęciach to są,ale całe popołudnie po szkole czy przedszkolu?
Pamiętam kiedy ja byłam dzieckiem...place były pełne dzieci w różnym wieku co dodatkowo było impulsem do rozwoju różnych umiejętności,czy to przywódczych :-) czy to opiekuńczych. Sprawdzaliśmy się na drabinkach, bawiliśmy się w sklep w piaskownicy, chowaliśmy się po krzakach, goniliśmy się. Dziewczyny grały w gumę, skakały przez linkę, albo wszyscy grali w dwa ognie. Starsze dzieciaki często bawiły się w podchody, a teraz??? Przecież te wszystkie zabawy powodowały,że dzieci były gibkie, szybkie i bardzo ruchliwe,a dodatkowo spożywały mnóstwo energii,co powodowało,że ta "zła" energia była spożywana w zabawie. Każdy chciał być najlepszy, więc jeśli szło mu kiepsko próbował dorównać najlepszym.
Jak się jechało na plażę czy to nad morze czy to nad jezioro to graliśmy piłką a to we wodzie,a to na piasku, a co młodzież teraz robi??? Przypatrywałam się będąc nad morzem co robią koloniści...o zgrozo....jedzą chipsy i czytają głupkowate czasopismo niby dla nastolatków. Ja nie twierdzę,że to z gruntu jest złe,bo wszystko jest dla ludzi,ale w odpowiednich ilościach. A tu opiekun nie może zwołać grupy 20 osób do zbiórki i gry w piłkę na plaży.
I tak się zastanawiam dokąd to wszystko zmierza???
Ponieważ mój syn jest niejadkiem postanowiłam sprawdzić czy jak zacznie się mocniej ruszać, straci więcej energii czy to coś zmieni? I co się okazało? Taki sześciolatek potrzebuje mnóstwo różnych gier i zabaw aby poczuć się zmęczony, aby spalić energię która powoduje,że przychodzą mu dziwne i głupie pomysły do głowy i w końcu,żeby zgłodnieć :-D
Te dwa tygodnie półkolonii sportowych pokazały,że nasze czasy bez bajek,TV,filmów DVD i gier komputerowych czy playstation były zdecydowanie zdrowsze i lepsze dla ciała i zdrowia naszych pociech i to nie jest tylko moja opinia,ale wielu rodziców dzieci w różnym wieku.
To daje dużo myślenia.
Wiem,że kolejny rok szkolny mojego syna nie obędzie się bez zajęć sportowych - oczywiście tych dodatkowych,bo niestety tego potrzebuje, aby rozwijać się ruchowo i nie tylko. Polecam wszystkim Rodzicom właśnie takiego rodzaju zajęcia ogólnorozwojowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz