sobota, 21 kwietnia 2012

Czas płynie...

Dziś mija 10 miesięcy odkąd nie ma przy mnie mojej Mamy. To smutny czas dla mnie...trudny...na nowo uczę się żyć sama, z moim Tatą i z moją Rodziną. Bez względu na to jak to zabrzmiało...ale tak jest...
Moja mama była dla mnie kimś więcej niż Mamą, przyjaciółką, powierniczką...była całym moim życiem,a teraz Jej już nie ma.


Miałam tak wielką nadzieję na to,że zwalczy chorobę, że leczenie przyniesie oczekiwane skutki i uda się Jej zostać z nami na trochę dłużej jeszcze...mimo wielkiej woli życia, mimo radości każdego dnia walki - zgasła...


Straszne jest patrzenie jak osoba, która przed chwilą "biegała" po zakupy nagle traci siły...Rak to straszna choroba, z którą wiele osób się zmaga...podziwiam ich właśnie za tą walkę, za to,że chcą,że mają na siły.


Dziś po raz pierwszy wyprawiam imieniny Mojemu Tacie i synkowi (bo mają tak samo na imię) w domu moich rodziców, do tej pory nie byłam do tego zdolna. Jest mi ciężko, ale obiecałam mojemu Tacie,że mu pomogę i nie chcę mu zrobić przykrości...


Menu skromne, lista gości ograniczona do najbliższych z rodziny mojej Mamy....


Trudne zadanie,ale podołam Mu.


Mam nadzieję,że moja Mama patrzy na mnie z góry i jest dumna!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz