Dzień przed sylwestrem..30 grudnia..przygotowania pełną parą :-) Balony zakupione, stroje sylwestrowe wiszą na wieszakach..szampan Picollo chłodzi się :-) dla tych starszych też...jeszcze tylko przygotować muzykę i miejsce do "dylania" i imprezka gotowa.
Gdzieniegdzie słychać strzelające fajerwerki,bo nieopodal naszego domu jest ogromne stoisko sprzedaży "kolorowych ognii". Dzisiaj z Wojtkiem i Olką siedzieliśmy w oknie i podziwialiśmy wszystkie barwy tęczy na niebie...To pierwsze "świadome" fajerwerki Olki i w przeciwieństwie do Jej starszego brata,który na ich widok i dźwięk krył się u mamy Olce spodobały się od razu.
Pamiętam jak, jako Panna bezdzietna, pojechałam na obóz do Francji - do Nicei. Akurat trafiłam na święto Narodowe 14 lipca..Przygotowano wtedy przepiękny spektakl na morzu własnie z użyciem fajerwerków i muzyki. Co to było za widowisko!!! Żałuje,że w Polsce tak rzadko wykorzystuje się Święta do takich spektakli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz